Na stację PKP

Sobota, 22 sierpnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Z kompanami
Wieczorkiem na stację zobaczyć rozkład, bo planuję dalszą wycieczkę. Niestety w drodze powrotnej złapałem kapcia - na szczęście do domu blisko,
a i dętka w zapasie była.

SS->Łącko->Krościenko n/D->Szczawnica->SS

Niedziela, 16 sierpnia 2009 · Komentarze(2)
Kategoria Z kompanami
Wycieczka z Rodzicami do Szczawnicy na ścieżkę rowerową wiodącą doliną Dunajca. Do Szczawnicy jechało się do dupy - cały czas wiatr w twarz. Na ścieżce całe tłumy, trochę ciasno, ale widoczki pięęękne. Myślałem, że na całej długości będzie asfalt, ale był tylko na początku i końcu, więc trochę mnie na szosówce wytrzepało. Z powrotem po prostu miodzio - słaby ruch, wiatr w plecy, dobra droga. Do domciu średnia wyszła 32km/h na 38km. Wróciłem godzinę wcześniej niż rodzice, ale brawa dla nich, bo to Ich pierwsza 100km wyprawa.:)

SS->Moszczenica->Przysietnica->Rytro->Barcice->SS

Piątek, 7 sierpnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Z kompanami
Na początku do kolegi, pomóc w remoncie, a później razem z nim na wycieczkę. Trochę mała średnia, bo sporo podjazdów, a w drodze powrotnej złapał nas mocny wiatr.:( Ogólnie było fajnie, tylko trochę krótko.

SS->Moszczenica->Łącko->Jazowsko->SS

Środa, 5 sierpnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Z kompanami
Cały dzień siedziałem w domu, bo pogoda nie zachęcała do wyjścia, (deszczowo, pochmurno). Dopiero wieczorkiem zaczęło się przejaśniać - no to na rowerek. Po drodze spotkałem tatę kolegi, który też jechał na swojej szosówce i pojechaliśmy razem w stronę Łącka. Im dalej, tym większe chmury. Zawróciliśmy już do domu, a tu nagle jak się rozlało... Po kilometrze byłem cały mokry, a butki pełne wody:). Na najbliższym przystanku przeczekaliśmy największy deszcz, a potem pocisnęliśmy do domku.

Jeden dzień z Wyprawą Dookoła Polski

Wtorek, 14 lipca 2009 · Komentarze(7)
Kategoria Z kompanami
Rano rodzice odwieźli mnie do Krościenka n/D, bo tam zaczynał się kolejny dzień jazdy. Po godzinnym oczekiwaniu, w końcu spotkałem Młynarza, a potem resztę Ekipy. Wyjazd był sporo opóźniony z powodu usterki w rowerku Mateusza. Ok. 12 wyruszyliśmy z Krościenka. Jechało się bardzo przyjemnie, mimo upału. W Łącku czekała na na Karolina - tam zrobiliśmy postój. Później, w Starym Sączu, zatrzymaliśmy się na wizytę w Serwisie i zwiedzanie Miasteczka, wtedy dołączył jeszcze mój kolega Marek. W drodze do Muszyny, Karolina musiała wrócić do domu, a my zrobiliśmy kolejny postój w Piwnicznej. Około 19 dotarliśmy wreszcie do Muszyny, ale niestety nie zabawiłem tam długo, bo trzeba było już wracać do domku. Smutne pożegnanie z wspaniałą Ekipą i wyścig do domu uciekając przed zachodem słońca, bo ani Ja, ani Marek nie mieliśmy lampek:). To był najlepszy dzień wakacji...