Jazda w deszczu
Sobota, 27 lutego 2010
· Komentarze(0)
Kategoria Samotne
Od rana czekałem aż przestanie padać, jednak w pewnym momencie nie wytrzymałem i wsiadłem na rower. Jechało się całkiem fajnie, tylko troszkę zimno. Jechałem powoli i ostrożnie, bo ślisko, a klocki już mocno zniszczone. Najgorsze było to, że kiedy wszedłem do domu, dopiero wtedy przestało padać. Później 2 godziny myłem mocno zabrudzoną szosówkę. Niestety brak czasu i ładnej pogody nie pozwala na dalsze dystanse. Może jutro będzie lepiej... Oby tylko ciuchy wyschły.



