Do Rytra cały czas pod wiatr, średnia 22. Później podjazd pod wiatrak prądotwórczy na górce, a potem do domku. Z powrotem prędkość nie spadła poniżej 35, bo wiaterek w plecy.:)
Do Nowego Sącza na serwis do kuzyna. Prowadzi on sklep rowerowy, a u niego właśnie zamawiałem Szosóweczkę. Łańcuch i kaseta wyczyszczone na błysk + regulacja przerzutek. Po drodze straszny korek.
Wieczorkiem na stację zobaczyć rozkład, bo planuję dalszą wycieczkę. Niestety w drodze powrotnej złapałem kapcia - na szczęście do domu blisko, a i dętka w zapasie była.
Wycieczka z Rodzicami do Szczawnicy na ścieżkę rowerową wiodącą doliną Dunajca. Do Szczawnicy jechało się do dupy - cały czas wiatr w twarz. Na ścieżce całe tłumy, trochę ciasno, ale widoczki pięęękne. Myślałem, że na całej długości będzie asfalt, ale był tylko na początku i końcu, więc trochę mnie na szosówce wytrzepało. Z powrotem po prostu miodzio - słaby ruch, wiatr w plecy, dobra droga. Do domciu średnia wyszła 32km/h na 38km. Wróciłem godzinę wcześniej niż rodzice, ale brawa dla nich, bo to Ich pierwsza 100km wyprawa.:)
Nauka jazdy na rowerze trwała u mnie jakiś rok:). W dzieciństwie był to tylko środek lokomocji, służący do jeżdżenia wokół bloku, czasem na dalsze (wtedy 20km) wycieczki z rodzicami. Teraz rowery to moja największa pasja. Na początku jeździłem na góralu, ale teraz przesiadłem się na szosówkę. Choć mój najdalszy życiowy dystans to tylko 150km, to z miesiąca na miesiąc jeżdżę coraz więcej, dalej, pod większe górki.
GG:13845371 (zawsze niewidoczny)